Kończy się Rok wiary

Uroczystości te odbędą się w Rzymie i w całym Kościele w niedzielę Chrystusa Króla 24 listopada 2013

W założeniu Papieża seniora Benedykta Rok Wiary miał być zaproszeniem do autentycznego i nowego nawrócenia do Chrystusa, zaangażowania misyjnego na rzecz nowej ewangelizacji. Powinien również wyrazić wspólne zobowiązanie do ponownego odkrycia i studium podstawowych treści wiary, które znajdują się w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Katechizm ma więc nadal być prawdziwym narzędziem wspierania w wierze, zwłaszcza dla tych, którzy troszczą się o wychowanie chrześcijan. Wszystkie te cele pragnął zrealizować i dokończyć papież Franciszek.

Rok Wiary miał rozbudzić w każdym wierzącym aspirację do wyznawania wiary w jej pełni i z odnowionym przekonaniem, z ufnością i nadzieją, by bardziej celebrować wiarę w liturgii, zwłaszcza Eucharystii. Jednocześnie świadectwo życia ludzi wierzących ma być coraz bardziej wiarygodne. Każdy więc w kończącym się wydarzeniu liturgiczno - duszpasterskim powinien ponownie odkryć treść wiary wyznawanej, celebrowanej, przeżywanej i przemodlonej, oraz zastanowić się nad samym sensem wiary.

Papież Franciszek w tym okresie wysoko ocenił rolę katolickich Kościołów wschodnich i dlatego poprosił, aby wszyscy patriarchowie i biskupi stojących na ich czele, przyjechali do Rzymu na uroczystość zakończenia Roku Wiary. Dla nas i całego Kościoła nadszedł więc moment, aby podsumować przeżyty czas i uczynić rachunek sumienia z zasadniczymi pytaniami: Co mi ten rok dał? Jak został przeze mnie wykorzystany ten czas? Czy pogłębiłem swoją więź z Bogiem? Czy ożywiona została wiara w mojej rodzinie? Czy stałem się apostołem Chrystusa wobec tych, którzy wiarę pragnęli ośmieszyć? Czy posiadałem ducha misyjnego? I czy pamiętałem o potrzebie dzielenia się z tymi, którzy mojej pomocy potrzebowali? Jeśli chociażby w części odpowiedź na powyższe pytania jest pozytywna, to mogę powiedzieć, że zbliżyłem się do Boga, który jest żywy we wspólnocie Kościoła, a tym samym stał mi się bliższy człowiek w potrzebie. Jeśli zaś odpowiedz byłaby negatywna, to nie tracąc ducha i mając świadomość, że Bóg daje mi kolejną szansę, powinienem w nowym roku liturgicznym, rozpoczynającym się od Adwentu, zrobić dobre i mocne postanowienie. Dlatego też: zaufam i zawierzę Panu Bogu moje dalsze życie, będę starał się pogłębić moją słabą wiarę, będę regularnie i czynnie uczestniczył w liturgii, uczynię wszystko aby w mojej rodzinie i środowisku być autentycznym obrońcą wiary i nigdy nie przechodzić obojętnie obok tych, którzy potrzebują mojego wsparcia modlitewnego i materialnego. Wydaje się to takie proste i oczywiste - a wciąż tak trudne do zrealizowania.

„Odwagi, nie bójcie się, Jam zwyciężył świat”!

Ks. Prob. Marek Niemir